Jeremiasz
tkwił wewnątrz siebie i wspominał:
Było zimno,
ale nie mroźno... Wieczór, bezksiężycowo i bezgwiezdnie... Wieczorem miał
rozpocząć się zwiad… jednakże…
Pamiętał, że
to nie jest istotne, istotny jest bieg, skoki przez powalone pnie drzew, pot,
krew...
Biegł...
wspinał się, spadał w zimny śnieg...
Otrzrzezrzujesz grzywę włosów, brniesz
przez zasssssspy...




